poniedziałek, 20 grudnia 2010
Rambo Rambo!

Bez komentarza. W tym przypadku nie potrafię wydusić z siebie ani słowa.

Wayne Scott - Rambo

Rok produkcji: 1985

M

Tagi: 80s rambo
09:23, eszuran , muzyka
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 03 sierpnia 2009
Duran(d) Duran(d)
Durand Durand - takie fantazyjne nazwisko nosił jeden z bohaterów kiczowatego ero-sf "Barbarella" z 1968 r. Jak nietrudno zauważyć, data produkcji rozmija się z okresem, którym tworzące te stronę osoby są zainteresowane. I rzeczywiście - nie zajmiemy się Baśką, ale zespołem muzycznym o nazwie zapożyczonej z jej filmu.


Duran Duran, bo o tej kapeli mowa, narodzili się w 1978 r. w Birmingham - mieście słynącym z ponurej zabudowy, brzydkich mieszkańców i wiecznie popsutej pogody. Jak wynika z opisu, było to miasto angielskie. Genetycznie flegmatyczni założyciele grupy - klawiszowiec Nick Rhodes i basista John Taylor - po dokooptowaniu wokalisty Stephena Duffy'ego i perkusisty Rogera Taylora zaczęli nagrywać taśmy demo, w międzyczasie dorabiając w spelunach, których właściciele zapewniali grupie miejsce do ćwiczeń. Po kilku przetasowaniach w składzie zespołu wyłonił się jego mniej-więcej stabilny kształt: Rhodes i trzech Taylorów (John, Roger i Andy) oraz Simon Le Bon na wokalu.

niedziela, 19 kwietnia 2009
"absolutnie i ultymatywnie megakultowy"

Uwaga: wpis dość osobisty.

Talking Heads to dla mnie magiczna grupa. Widzę w niej to, co najlepsze w latach osiemdziesiątych: oryginalność pomysłu i niepodrabialny styl wykonania. Gdybym mógł zabrać na bezludną wyspę tylko jeden album muzyczny, prawdopodobnie byłaby to ich trzypłytowa hit-kolekcja "Once in a Lifetime" z 2003 r. Krótko mówiąc - gdyby nie Talking Heads, świat muzyki wydawałby mi się bardzo ubogi. Ba, gdyby nie ona, nie byłoby Kult-turystyki. Dlatego nie potrafię nazwać poniższego materiału, na który przypadkiem natknąłem się w Sieci, inaczej niż "absolutnie i ultymatywnie megakultowym". Pal licho jakość dźwięku - tu chodzi o uczucie, z jakim ogląda się to, co tylko nieliczni mogli widzieć na żywo trzydzieści jeden lat temu.

Uh-Oh, Love Comes To Town

 

The Book I Read

Na Youtube znajdziecie pozostałe części koncertu.

autor: Michał Puczyński

czwartek, 09 kwietnia 2009
Przekrój małego palca

Jeden z czytelników nadesłał linka do filmiku, który znajdziecie poniżej. Zatytułowano go "Dziesięciominutowa podróż muzyczna przez lata osiemdziesiąte". Gdyby podobną wycieczkę zorganizowało mi biuro podróży, natychmiast złożyłbym zażalenie.

Wszelkie "muzyczne podróże przez epoki" charakteryzują się bardzo subiektywnym doborem piosenek, których fragmenty prezentują nam montażyści. W subiektywności nie ma nic złego, lecz autor omawianego klipu wybrał kilka bardzo podobnych kawałków i szumnie oznajmił, że pokazują one przekrój całej epoki. Równie dobrze można studiować anatomię człowieka na podstawie przekroju małego palca. Wbrew powszechnemu przekonaniu, 80's to nie tylko mainstreamowy pop. Wypadałoby o tym wspomnieć, porywając się na analizę całej dekady muzyki. Film zamieszczam zatem w ramach ciekawostki, która w najlepszym wypadku może pomóc odnaleźć tytuł lubianej niegdyś piosenki. Jego wartość historyczna jest jednak zerowa.

autor: Michał Puczyński

czwartek, 02 kwietnia 2009
Naprzód tą drogą - aż wyzwoli cię śmierć

"Driving This Road Till The Death Sets You Free" to instrumentalny utwór francuskiej grupy Zombie Zombie z 2008 r. Zilustrowano go teledyskiem, dla którego inspiracją stał się "Coś" - kultowy film Johna Carpentera z 1982 r. Gustowna stylizacja klipu, wykonanego przy użyciu miniatur i zabawek z serii "G.I. Joe", czyni go zapierającym dech w piersiach, wyjątkowym hołdem złożonym epoce eighties. Warto poświęcić kilka minut na obejrzenie go w całości.

autor: Michał Puczyński

Brzmi jak melodia
Co to jest: niemieckie i brzydkie, ale brzmi jak marzenie? To Alphaville - zespół założony w 1982 r. przez Mariana Golda, człowieka konkurującego z Cugowskim o miano najbrzydszego piosenkarza lat osiemdziesiątych.

Choć grupa istnieje już dwadzieścia siedem lat, wydała zaledwie sześć albumów. Na jednym z nich - "Forever Young" z 1984 r. - znalazły się trzy kultowe piosenki. Oto pierwsza - niesamowita "Sounds Like a Melody":


autor: Michał Puczyński
 
1 , 2 , 3 , 4