sobota, 23 kwietnia 2011
Jeże z kosmosu!

Critters kolekcja

Nie wiem jak u was, ale u mnie na osiedlu panował wyraźny podział na dzieciaki, które oglądały Gremliny, a te, które oglądały Crittersy. Gremliny były bajeczką - wesołym niby-horrorkiem dla każdego. Prawdziwym mężczyzną (dziesięcioletnim) stawało się dopiero po zaliczeniu Crittersów, czyli przerażającej opowieści o okrutnych maszynach do zabijania.

Po latach - dokładnie piętnastu - od ostatniego obejrzenia którejkolwiek części Crittersów, zaopatrzyłem się w zbiorcze wydanie DVD całej sagi. Ładne i solidne pudełko, obraz lepszej jakości niż w przypadku wielu współczesnych hitów, śmieszna cena - boks, mogłoby się wydawać, ma tylko zalety. Ale czy należą do nich same filmy?

Critters

Pierwsze Crittersy, produkcja z 1986 roku, były niskobudżetową odpowiedzią na Gremliny. No, może nie tyle odpowiedzią, co bezczelną próbą wyciągnięcia kasy od ludzi, którym spodobał się motyw żarłocznych zwierzątek. Na szczęście film prezentował na tyle oryginalne podejście do tematu, że spokojnie bronił się w porównaniu ze swoim droższym poprzednikiem. Przede wszystkim dzięki fabule.