środa, 29 kwietnia 2009
Gest Kozakiewicza - polski symbol lat osiemdziesiątych
Rok 1980 - Letnie Igrzyska Olimpijskie w Moskwie. Na gigantycznym stadionie Łużniki trwa konkurs w skoku o tyczce. Nasz reprezentant Władysław Kozakiewicz rywalizuje już tylko z zawodnikiem gospodarzy Konstantym Wołkowem, wspieranym przez fanatyczną publiczność. Polak podchodzi do wysokości 5m 74cm. Bierze długi rozbieg, zawisa na wygiętej tyczce i...

Nie udało się. Rosyjska publiczność szleje w zachwytu. Cisza zaległa na trybunach tylko podczas próby Rosjanina. Ten jednak zrzucił poprzeczkę i do rozbiegu znowu stanął Polak. Widać w jego oczach zaciętość i złość sportową. Rozpędza się... Wybija... JEEEEST! Przeskoczył! Kilkudziesieciotysieczna publiczność zamiera. Kozakiewicz spadł na wielki materac, odbił się, stanął na nogi i z wielkim uśmiechem pokazał Łużnikom i milionom obywateli Związku Radzieckiego wała!

sobota, 25 kwietnia 2009
KHAAAAAAAAAAAAAAAAAN!!!
William Shatner to aktor-legenda. Stał się nią nie ze względu na umiejętności aktorskie, lecz ze względu na ich brak. Maniera przerywania zdań i błyskawicznego ich kończenia sprawiła, że gwiazda "Star Treka" stała się wdzięcznym obiektem żartów. Jednak prawdziwym kultem obrosła jedna, króciutka scena, która znalazła się w "Star Trek II: Gniew Khana" z 1982 roku.

wtorek, 21 kwietnia 2009
Wygasłe gwiazdy, cz.1: Dwóch chłopców zwanych Corey
Wiele gwiazd lat osiemdziesiątych zniknęło w tajemnicy tuż po zakończeniu tej wspaniałej epoki. Ta rubryka ma za zadanie przybliżyć wam ich sylwetki.

Dwaj chłopcy o imieniu Corey, czyli Corey Feldman i Corey Haim, byli głównymi bohaterami jednych z najbardziej dochodowych filmów dla młodzieży z lat osiemdziesiątych. Ci rówieśnicy i przyjaciele, obaj urodzeni w 1971 r., mimo osiągnięcia statusu gwiazdy, skończyli w mało znanym reality show, opartym na idei wyśmiewania ich nieudanej kariery. Co spowodowało upadek?


Haim, czyli "ten o łagodniejszym obliczu", zaczął przygodę z kinem w 1985 r., występując filmie "Firstborn" . Syte lata rozpoczęły się u niego wraz z serialem "The Edison Twins", po którym zagrał w filmach "Srebrna kula", "Lucas", "Straceni chłopcy" i "Obserwatorzy" - w swoim czasie dość znanych i lubianych. Haim był przystojny i sympatyczny, a także posiadał zdolności aktorskie niezbędne do utrzymania się w czołówce Hollywood. W roku 1992 zaczęła się jednak zła passa: nagle zaczął występować w tanich, trzeciorzędnych produkcjach, przeznaczonych prosto na rynek wideo. Tkwi w nich do dziś.

niedziela, 19 kwietnia 2009
"absolutnie i ultymatywnie megakultowy"

Uwaga: wpis dość osobisty.

Talking Heads to dla mnie magiczna grupa. Widzę w niej to, co najlepsze w latach osiemdziesiątych: oryginalność pomysłu i niepodrabialny styl wykonania. Gdybym mógł zabrać na bezludną wyspę tylko jeden album muzyczny, prawdopodobnie byłaby to ich trzypłytowa hit-kolekcja "Once in a Lifetime" z 2003 r. Krótko mówiąc - gdyby nie Talking Heads, świat muzyki wydawałby mi się bardzo ubogi. Ba, gdyby nie ona, nie byłoby Kult-turystyki. Dlatego nie potrafię nazwać poniższego materiału, na który przypadkiem natknąłem się w Sieci, inaczej niż "absolutnie i ultymatywnie megakultowym". Pal licho jakość dźwięku - tu chodzi o uczucie, z jakim ogląda się to, co tylko nieliczni mogli widzieć na żywo trzydzieści jeden lat temu.

Uh-Oh, Love Comes To Town

 

The Book I Read

Na Youtube znajdziecie pozostałe części koncertu.

autor: Michał Puczyński

piątek, 17 kwietnia 2009
Erotyk... a może coś więcej?
Oto kolejny tekst twórcy Sportowca - strony, której motywem przewodnim są prawdziwi twardziele.

„Dziewięć i pół tygodnia” to film z 1986, przez wielu - zwłaszcza w tamtych czasach - uważany za jedną z bardziej skandalicznych produkcji. Nie dziwi mnie to, gdyż jak na lata osiemdziesiąte, był (delikatnie mówiąc) śmiały. Dla mnie jednak jest to film przede wszystkim psychologiczny... z dużą dawką pikanterii.


Akcja dzieje się w Nowym Jorku. Elizabeth (Kim Basinger) jest właścicielką galerii sztuki. Próbuje jakoś ułożyć sobie życie po nieudanym związku i idzie jej całkiem nieźle; uważa, że ma wszystko pod kontrolą.

czwartek, 16 kwietnia 2009
Bohaterowie są zmęczeni?
Ostatnimi czasy nastała moda na wskrzeszanie kultowych bohaterów lat osiemdziesiątych. Niegdysiejsi idole młodzieży powrócili - mniej przystojni i zwinii, ale równie nieugięci. Czy za ich reaktywacją stoi wyłącznie chęć zarobienia łatwej forsy, czy późne sequele - podobnie jak oryginalne filmy - oferują porządną rozrywkę?

 
1 , 2