piątek, 31 grudnia 2010
Rarytas - nigdy niepublikowana scena z "Obcego"

Ostatnio nic nowego nie pojawiło się na blogu - nie martwcie się, to nie kolejny kryzys, to tylko nawał pracy. Wkrótce powinno być lepiej.

Aby Wam to wynagrodzić - prawdziwy rarytas. Nigdy wcześniej niepublikowana scena z kultowego "Obcego" Ridleya Scotta, rzucająca nowe światło na całą opowieść.

Jej alternatywną wersję można znaleźć w wersji reżyserskiej, wydanej w roku 2003. Pokazuje bohaterów zbierających się, by odsłuchać sygnał nadawany przez tajemniczy statek z planety LV-426. Enjoy!

Michał

wtorek, 21 grudnia 2010
Tak jakby EjTV: W hołdzie dla Richarda Stanleya

Wieki temu, nudząc się śmiertelnie, a jednocześnie będąc pod wielkim wrażeniem dwóch filmów Richarda Stanleya - Dust Devil i Hardware - zrobiłem w Paintcie króką pseudo-animację. Przez długi czas leżała bez celu na dysku (a później na Youtube), ale skoro reaktywowałem bloga, to chyba najlepsze dla niej miejsce. A zatem...

W hołdzie dla Richarda Stanleya:

Czerwony zmierzch

Jeśli wam się spodoba, na Youtubie znajdziecie kolejne części.

M

poniedziałek, 20 grudnia 2010
Rambo Rambo!

Bez komentarza. W tym przypadku nie potrafię wydusić z siebie ani słowa.

Wayne Scott - Rambo

Rok produkcji: 1985

M

Tagi: 80s rambo
09:23, eszuran , muzyka
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 13 grudnia 2010
Bieguny Silverberga

Stephen King we wstępie do jakiejś powieści przyznał, że cierpi na literacką sraczkę: pisząc wylewa z siebie taki potok słów, że jego książki mogą służyć za odważniki na zawodach strongmanów. Inny rodzaj tej przypadłości dręczy pisarza s-f Roberta Silverberga. Niestety, o ile Kinga można czytać nawet gdy zalicza spadki formy, tak Silverberg w gorszym okresie jest po prostu nie do przełknięcia.

Może to i kompromitacja, ale o Silverbergu dowiedziałem się dopiero parę tygodni temu. A ponoć to znany i zasłużony pisarz. Sprawdziłem - rzeczywiście, bibliografię ma pokaźną. Dobrych kilkadziesiąt powieści s-f i ze trzy razy tyle pornosów. Książki nie powalają długością, ale za to ilościowo robią wrażenie. Jakby je zebrać do kupy, nawet King wymiękłby przed takim morzem materiału. Czy ilość idzie w parze z jakością? Śmiem wątpić, zwłaszcza że z dwóch powieści Silverberga, jakie miałem okazję przeczytać, jedna okazała naprawdę dobra, a druga - wręcz przeciwnie.

W dół, do ziemi

poniedziałek, 06 grudnia 2010
Skończmy z Terminatorem! cz. 2, ostatnia

Jeśli nie wiesz, o co chodzi, przeczytaj pierwszą część recenzji Terminatora: Ocalenie.

Oddajemy mikrofon Krystianowi.

"He doesn't give a fuck about what's going on in front of the camera!"
"You don't fucking understand what it's like working with actors"
"Do you understand my mind is not in the scene if you're doing that?"

czyli kilka słów o reżyserii

Podobno McG kazał aktorom przeczytać "Drogę" McCarthy'ego i "Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?" Dicka. Zrobił to, aby lepiej wczuli się w postapokaliptyczny klimat Ocalenia. Jego reżyseria jest jednak tak zła, a atmosfera tak odległa od książkowej, że z początku nie wierzyłem w te zapewnienia. Po zastanowieniu - cóż, owszem, wierzę. Choćby dlatego, że "Drogę" i "Anroidy" dzielą lata świetlne, jeśli chodzi o wizję przyszłości. Nie wspominając nawet o tym, że w powieści Dicka przyszłość jest ponura, ale jednak odległa od apokaliptycznej. Zaryzykuję więc stwierdzenie, że McG usłyszał historie, jak to dobrzy reżyserzy zaganiają aktorów do książek, i chciał samemu spróbować czegoś podobnego. Na próżno.

Najgłupszy robot na świecie

W żadnej z książek robot nie odstrzeliwuje sobie stopy.