Blog > Komentarze do wpisu
Na potęgę Posępnego Czerepu!
Powyższe słowa przywołują wspomnienia u każdego, kto miał okazję zetknąć się z serialem animowanym "He-Man i Władcy Wszechświata". To one bowiem uruchamiały transformację pięknego, umięśnionego blondyna w... pięknego, umięśnionego blondyna, ale bez koszuli i z mieczem. Z kultową kreskówką wiąże się ciekawa legenda.


Na rok 1982 zaplanowano premierę potencjalnego hitu "Conan Barbarzyńca" z Arnoldem Schwarzeneggerem. Zorientowawszy się na przykładzie "Gwiezdnych Wojen", że zyski z filmów można czerpać także poza kinem, firma Mattel przygotowała wielki nakład figurek Conana i spółki. Film okazał się mroczniejszy niż przewidywano i dostał wysoką kategorię wiekową, więc sprzedaż zabawek wzorowanych na dzikim zabijace wydawała się mijać z celem. Na szybko przemodelowano więc to i owo, i wprowadzono na rynek nową markę: mężczyznę tak męskiego, że samo jego imię dwukrotnie podkreśla przynależność płciową.

Firma Mattel, producent He-Mana, nigdy nie potwierdziła tych plotek; pewne jest natomiast, że serial animowany z 1983 r. powstał w ramach kampanii reklamowej linii zabawek. Należy dodać, że nie była to przesadnie droga kampania. W ramach oszczędności wiele głosów podkładała jedna osoba, często wykorzystywano te same fragmenty animacji, zaś postać Adama była animowana według tego samego szablonu, co jego alter-ego He-Man (stąd ich podobieństwo, nieplanowane zresztą w scenariuszu). Najlepszym przykładem cięcia kosztów jest postać duszka Orko, któremu nadano takie imię, ponieważ inicjał miał być obecny na jego koszulce. W przypadku "O" nie trzeba było przygotowywać animacji postaci zwróconej w przeciwną stronę - wystarczyło lustrzane odbicie.

Tym, co przyciągało widzów do niedrogiej i dość niechlujnej kreskówki, była jej odmienność. Przygody He-Mana, walczącego z demonami i potworami, prezentowały się bardzo mrocznie jak na produkcję dla dzieci. Zamek Posępnego Czerepu wyglądał jak wielka czaszka, a Szkieletor był tak przerażający, że we Francji zakazano wyświetlania odcinków, w których się pojawiał. Na końcu każdego epizodu He-Man z przyjaciółmi udzielał widzom dobrych rad o życiu, co miało skłonić rodziców do posadzenia pociech przed telewizorem.

He-Man dorobił się spin-offu w postaci przeznaczonego dla dziewczynek serialu "She-Ra: Księżniczka Mocy", jednak produkcja ta nie zdobyła wielkiej popularności. Wyprodukowano także film pełnometrażowy i rozgrywające się w przyszłości, animowane "Nowe przygody He-Mana", lecz to starzy, klasycznie fantastyczni "Władcy Wszechświata" najbardziej zapadli widzom w pamięć.

autor: Michał Puczyński

piątek, 16 stycznia 2009, eszuran

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Jatka, 212.59.235.*
2009/01/16 15:14:40
Bardzo fajny artykul :). Ciekawa geneza powstania jednej z moich ulubionych kreskowek z dziecinstwa. Jestem ukontentowana przeczytana notka ;).
-
2009/01/23 11:45:01
no dobra, a co z Posępnym Czerepem?
-
2009/01/23 11:52:27
To był zamek, w który mieszkała czarodziejka, która.. bla bla:) Nie zagłębiałem się w jego legendę, bo nie jest moim celem przedstawianie mitologii He-Mana w najmniejszych detalach (bo każdy zna He-Mana ;) ), a bardziej przybliżenie serialu "od kuchni".
-
Gość: kyjgel, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/01/29 00:22:26
A o jego wrogu nr 1 nie wspomniano. O Szkieletorze. Jak ja się go bałem:(! :D
-
2009/02/02 21:04:59
Wspomniano. Świetnie się Pana czyta, Michale.
-
2009/02/02 21:28:22
Dziękuję bardzo, zachęcam do częstych odwiedzin strony.
-
Gość: , *.adsl.inetia.pl
2009/05/11 20:04:35
Ja mam 15 lat ale oglądałem na cartoon network!I co powiem?ŚWIETNA BAJKA!
-
Gość: Glimmer, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/14 12:43:02
She-Ra nie była popularna? Może nie w Polsce, bo nidgy nie dotarły do nas lalki She-ry i jej przyjaciół, ale w Stanach była i to bardzo. He-mana natomiast, a raczej jego tandetną podróbę , można było kupic w każdym 1001 drobiazgów.
Też lubiłam He-mana, ale wolałam She-Rę i jej przygody, ponieważ występowało tam więcej postaci kobiecych i każda dziewczynka myśłała podobnie do mnie, zatem She-Ra była jak najbardziej dla dziewczyn i była strzałem w dziesiątkę. A lalki były fantastyczne, moje już są niestety po intensywnym bawieniu nieco zdezelowane.